HOMO DIGITALIS. Jak internet pożera nasze życie? Kardyś Wojtek

Wojtka Kardysia mam nadzieję, że nie trzeba Państwu polecać. Dla tych, którzy jeszcze go nie znają - jest ekspertem w swojej dziedzinie, czyli  znawcą szeroko pojętego i n t e r n e t u. Tak, wiem, wszyscy teraz mogą powiedzieć, że znają się na internecie, spędzają w nim przecież tak wiele czasu. Zapomniałam też, że przecież mamy w Polsce tak wielu domorosłych znawców wszystkiego i specjalistów w każdej dziedzinie.  Na szczęście mam nieodparte wrażenie, że takie osoby nie czują potrzeby sięgania po książki ani ich recenzje – w końcu i tak wiedzą już wszystko najlepiej.
  
Ta lektura to potężne uderzenie obuchem, bo serwuje nam fakty, od których nie da się odwrócić wzroku. To, o czym pisze Kardyś, dzieje się tu i teraz – tuż obok nas, w telefonach naszych bliskich, przyjaciół, a wreszcie w naszych własnych kieszeniach. Choć czasem wygodniej byłoby pozostać w błogiej nieświadomości, to właśnie wiedza i krytyczne spojrzenie na rzeczywistość stanowią naszą główną linię obrony. Nawet jeśli wylecą nam z głowy terminy, takie jak spoofing, phishing czy deepfake, w pamięci na stałe wyryją się historie, które je obrazują. Od surrealistycznych romansów z "Bradem Pittem", po głośne skandale z influencerkami z "niebieskiej platformy" promującymi płatki śniadaniowe – te przykłady sprawiają, że strony przewracają się niemal same. Autor nie zatrzymuje się jednak na sensacji; każdy przypadek opatruje głębokim komentarzem socjologicznym i psychologicznym, sięgając nawet do historii legendarnej stonki ziemniaczanej. To fascynująca, a momentami przerażająca analiza tego, co internet robi z nami dzisiaj i co planuje zrobić jutro. Szczerze polecam! 
 
"FALI NIE ZATRZYMASZ, ALE MOŻESZ NAUCZYĆ SIĘ SURFOWAĆ" 

ACKERMAN Robert J. Wsparcie dla dorosłych synów z dysfunkcyjnych domów i ich bliskich. Dla DDA i DDD

 

 
    Na naszej bibliotecznej półce stoi od pewnego czasu książka nie tylko dla DDA i DDD czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików i Dorosłych Dzieci z rodziny Dysfunkcyjnych oraz ich bliskich, ale myślę, że dla wszystkich zainteresowanych pogłębianiem swojej samoświadomości. Słowa z blurba (zamieszczone na ostatniej stronie książki) wyraźnie poszerzają grono tytułowych odbiorców. Może się bowiem okazać, że osoby, które nigdy nie nazwały swoich domów dysfunkcjonalnymi — a nawet nigdy o tym nie pomyślały — dorastały w środowisku, które pozostawiło w nich trwały ślad. Ich dorosłe życie może z zewnątrz wyglądać na szczęśliwe i „normalne”, a jednak gdzieś pod powierzchnią wszędzie noszą swoje cierpienie. Autor stawia pytania, które mogą być niepokojące, ale i uwalniające: jak wygląda albo raczej jak może wyglądać dysfunkcyjny dom? Czy to, czego doświadczaliśmy, było przemocą, czy „po prostu normalnością”? Czym jest syndrom dobrego syna, a kim jest milczący syn? Jak nie powielać rodzinnych schematów i nie stać się „wykapanym tatusiem”? Jaką rolę w dysfunkcyjnej rodzinie pełni matka — dlaczego bywa nazywana upadłym aniołem, a ojciec upadłym człowiekiem? Odważą się Państwo sięgnąć po opowieść o poranionym duchu, nieustannym napięciu, zbyt szybkim dorastaniu, emocjonalnym kazirodztwie i trudnościach w budowaniu bliskich relacji? Książka nie daje prostych odpowiedzi, ale pomaga nazwać to, co przez lata mogło pozostawać niewidzialne — ale często właśnie od nazwania zaczyna się zmiana i pierwszy krok w dobrą stronę. Polecamy!

 

Nie odkładaj życia na później. Joanna Godecka


 

 „Byle do wiosny”. Powtarzamy to sobie, odliczając dni, które dzielą nas od słońca. Jeszcze tylko trochę, jeszcze tylko chwilę... Ale co z „tu i teraz”? Co z czasem, który choć bywa zimny i ponury, stanowi przecież ogromną część naszego życia? Nasza egzystencja to nie tylko wiosenne przebudzenia, letnie wieczory, wschody słońca czy białe plaże i błękit morskiej wody. Rok liczy 365 dni i większość z nich w niczym nie przypomina nasyconych barwami fotografii z wakacyjnych katalogów. Tydzień ma siedem dni, a ilu z nas spędza go wyłącznie na wyczekiwaniu kolejnego weekendu? Co z godzinami od poniedziałku do piątku – tymi spędzonymi w pracy, na przystanku czy w ulicznym korku? One mogą i powinny być wartościowe. Powinniśmy je doceniać i czerpać z nich jak najwięcej, wykorzystywać je do samorozwoju i dostrzegania piękna wokół nas. W tych momentach nikt nie zatrzymuje zegara, który odmierza nasz czas na tym świecie. Każda z tych chwil jest bezpowrotna. Właśnie dlatego warto sięgnąć po książkę Joanny Godeckiej i nauczyć się, jak przestać odkładać życie na później. Warto zacząć żyć w pełni – od dziś, od teraz, dokładnie od tej chwili. Polecam!

 

ZAMARTWIANIE SIĘ, BRAK UMIEJĘTNOŚCI WYPOCZYWANIA, ŻYCIOWY MARAZM, SAMOTNOŚĆ W TŁUMIE, BRAK CZASU I JEGO TRACENIE, ODKŁADANIE NA PÓŹNIEJ, DELEGOWANIE SZCZĘŚCIA NA PRZYSZŁOŚĆ, KOMPLEKSY, DEPTANIE W MIEJSCU, NASZE WYOBRAŻENIE ŚWIATA 

Prosta metoda jak skutecznie uwolnić się od cyfrowego uzależnienia Allen Carr, John Dicey


EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY


 

XXI wiek to czas, w którym stare rzeczy lubią dostawać nowe nazwy. Nie wszystkie naraz, nie w jakimś sztywnym porządku, ale powoli – co jakiś czas dowiadujemy się, że coś nie nazywa się już tak, jak jeszcze niedawno. Czy lepiej, czy gorzej? A może po prostu znaczenie tych słów przesuwa się nieco w inną stronę? Taką myśl znalazłam także w książce, którą ostatnio czytam: "Nałogowiec" to brzydkie słowo, z którym nikt nie chce być kojarzony, więc używamy łagodniejszych określeń, takich jak "palacz", "hazardzista" czy "pijący". Najnowszą nazwą na tej liście jest "gamer". Można się z tym nie zgodzić, ale warto przemyśleć. Z jednej strony zmiana słowa może brzmieć neutralnie, z drugiej – czasem przesuwa odpowiedzialność albo zmienia nasze spojrzenie na problem i dyskusja o konsekwencjach czy potrzebie zmiany zachowań schodzi na dalszy plan. Książka Carra'a pokazuje, jak bardzo jesteśmy zanurzeni w cyfrowych śmieciach – w nadmiarze informacji, grach, mediach społecznościowych. I jak trudno czasem dostrzec, że te „nowe nazwy” i nowe nawyki kształtują naszą codzienność, nawet jeśli w ogóle nie chcemy tego zauważać. Polecam przeczytać i zobaczyć, nie CZY, ale JAK BARDZO jesteśmy zanurzeni w cyfrowych śmieciachi jak znaleźć siłę na zmianę. 

 

cyfrowe ŚMIECI 
media ANTYSPOŁECZNOŚCIOWE
ŚMIERĆ PRZEZ ROZPROSZENIE SMARTFONEM

 

Jak nie krzyczeć na swoje dziecko. Wychowanie bez złych emocji. Carla Naumburg


 Jak nie krzyczeć na swoje dziecko. Wychowanie bez złych emocji. Carla Naumburg

Nowy rok, nowe możliwości.
Wokół wszyscy robią podsumowania tego, co już za nami – mniej lub bardziej zawstydzając nas zeszłorocznymi osiągnięciami: podróżami, samorozwojem, ukończonymi psychoterapiami. Ale co tam miniony rok. Postanowienia na kolejny mogą nie tylko imponować, ale przede wszystkim zainspirować: maratony, morsowanie, eksplorowanie, zaprzestawanie, zaczynanie, zaczytywanie się czy stawianie świata na głowie – nie tylko w przenośni. Przeglądając biblioteczny regał, szukałam książki, która mogłaby sprawić, że noworoczne postanowienia zmienią coś nie tylko w życiu jednostki, ale także w życiu jej rodziny, a może nawet w małym świecie wokół niej. Bo dzieci, które nie dorastały w cieniu trudnych, nieprzepracowanych emocji, wyrastają na ludzi, którzy dobre emocje niosą dalej w świat. Dlatego zachęcamy wszystkich, którzy swój ból rozładowują krzykiem na dzieci, by właśnie to uczynili swoim noworocznym postanowieniem – i sięgnęli po polecaną książkę. Niech ten nadchodzący rok przyniesie nam pokój w sercach, domach i na całym świecie.