Jesień, dni coraz krótsze, za oknem plucha i ciemno.
Wszyscy wydają się być zmęczeni i zupełnie pozbawieni sił. Ale czy na pewno wszyscy?
Skąd czerpią siły Ci, których samych pojawienie się w naszym otoczeniu jest zastrzykiem energii?
Jak czas spędzają osoby, które oparły się kuszącej sile kocyka i ciepłej herbaty? Może piją jakieś magiczne zimowe mikstury? Może chodzą do terapeuty? Może po prostu – zawsze mają siłę do działania?
Odpowiedzi jest zapewne tak dużo, jak ludzi obok nas, ale chciałabym wysunąć
jedną tezę. Może czerpią tę energię ze
słońca i kontaktu z naturą? Cicho szemrzące drzewa, wiatr muskający twarze,
suche liście pod butami. Kilka spojrzeń na zachodzące w oddali słońce.
Może tylko to wystarczy? Spróbujmy. Zanurzmy się choć na chwilę w przyrodę. Nawiążmy więź z naturą. Pobawmy się w ostanie dziecko lasu. Dziś nazywamy to lasoterapią, jeszcze niedawno było to nasze normalne życie…