EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY EASYWAY
XXI wiek to czas, w którym stare rzeczy lubią dostawać nowe nazwy. Nie wszystkie naraz, nie w jakimś sztywnym porządku, ale powoli – co jakiś czas dowiadujemy się, że coś nie nazywa się już tak, jak jeszcze niedawno. Czy lepiej, czy gorzej? A może po prostu znaczenie tych słów przesuwa się nieco w inną stronę?
Taką myśl znalazłam także w książce, którą ostatnio czytam: "Nałogowiec" to brzydkie słowo, z którym nikt nie chce być kojarzony, więc używamy łagodniejszych określeń, takich jak "palacz", "hazardzista" czy "pijący". Najnowszą nazwą na tej liście jest "gamer".
Można się z tym nie zgodzić, ale warto przemyśleć. Z jednej strony zmiana słowa może brzmieć neutralnie, z drugiej – czasem przesuwa odpowiedzialność albo zmienia nasze spojrzenie na problem i dyskusja o konsekwencjach czy potrzebie zmiany zachowań schodzi na dalszy plan.
Książka Carra'a pokazuje, jak bardzo jesteśmy zanurzeni w cyfrowych śmieciach – w nadmiarze informacji, grach, mediach społecznościowych. I jak trudno czasem dostrzec, że te „nowe nazwy” i nowe nawyki kształtują naszą codzienność, nawet jeśli w ogóle nie chcemy tego zauważać.
Polecam przeczytać i zobaczyć, nie CZY, ale JAK BARDZO jesteśmy zanurzeni w cyfrowych śmieciach - i jak znaleźć siłę na zmianę.