Na naszej bibliotecznej półce stoi od pewnego czasu książka nie tylko dla DDA i DDD czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików i Dorosłych Dzieci z rodziny Dysfunkcyjnych oraz ich bliskich, ale myślę, że dla wszystkich zainteresowanych pogłębianiem swojej samoświadomości. Słowa z blurba (zamieszczone na ostatniej stronie książki) wyraźnie
poszerzają grono tytułowych odbiorców. Może się bowiem okazać, że osoby,
które nigdy nie nazwały swoich domów dysfunkcjonalnymi — a nawet nigdy o
tym nie pomyślały — dorastały w środowisku, które pozostawiło w nich
trwały ślad. Ich dorosłe życie może z zewnątrz wyglądać na szczęśliwe i
„normalne”, a jednak gdzieś pod powierzchnią wszędzie noszą swoje cierpienie. Autor stawia pytania, które mogą być niepokojące, ale i uwalniające: jak wygląda albo raczej jak może wyglądać dysfunkcyjny dom? Czy to, czego doświadczaliśmy, było
przemocą, czy „po prostu normalnością”? Czym jest syndrom dobrego syna, a
kim jest milczący syn? Jak nie powielać rodzinnych schematów i nie stać
się „wykapanym tatusiem”? Jaką rolę w dysfunkcyjnej rodzinie pełni
matka — dlaczego bywa nazywana upadłym aniołem, a ojciec upadłym
człowiekiem? Odważą się Państwo sięgnąć po opowieść o poranionym duchu, nieustannym napięciu, zbyt szybkim dorastaniu, emocjonalnym kazirodztwie i trudnościach w budowaniu bliskich relacji? Książka nie daje prostych odpowiedzi, ale pomaga nazwać to, co przez lata mogło pozostawać niewidzialne — ale często właśnie od nazwania zaczyna się zmiana i pierwszy krok w dobrą stronę. Polecamy!